Szukaj na tym blogu

31 lipca 2012

zabawy z patchworkiem c.d.

Uszyć kuchenny fartuszek wydaje się na pozór być sprawą bardzo prostą (tak myślałam do niedawna),wystarczy kawałek materiału obrąbić,doszyć wiązanie i gotowe.Jednak nie!!!W praktyce  okazało się,że to nie do końca takie proste,bo osoba dla której fartuszek miał być przeznaczony chciała,żeby był patchworkowy,oryginalny,nie taki jak setki innych, gotowych na półkach sklepowych i koniecznie  miał mieć falbankę.Określone kolory dawały duże pole do popisu,cała gama zieleni nawiązującej do pory roku - wiosny.
A więc zaczęłam od kupna kilku ładnych materiałów (tu sklep Kameleon - polecam - duży wybór) miał akurat na stanie to,co okazało się w sam raz, no i tak to się zaczęło ......
Z czterech różnorakich (ale tylko z zielonych!!!!) materiałów pokroiłam prostokąty jednakowej wielkości,pozszywałam je po dwa pionowo,następnie te pozszywane połączyłam kolejno wszystkie razem,starając się zachować kolejność wzorów materiału na przemian. W miejsca złączeń pionowo (po uprzednim rozprasowaniu szwów -oczywiście) naszyłam wąską,ozdobną tasiemkę.W górze fartuszka zrobiłam po 2 zaszewki po obu stronach.....
Pozostało zrobić falbankę i przyszyć dookoła,wycięłam ją z długości  brzegu materiału i na próbę przypięłam szpilkami,żeby zobaczyć jak będzie się układała ....
A tak to wyglądało w trakcie szycia
boczne ,dolne prostokąty zaokrągliłam,żeby było łatwiej doszyć falbankę,nie marszczoną,tylko układaną w kolejne fałdki
z drugiego boku
i efekt końcowy

Dodam jeszcze,że fartuszek jest z podszewką,która zakrywa szwy połączeń poszczególnych elementów i powoduje,że fartuszek ładnie się układa.Nie mam jednak tego na zdjęciu.
Uszyty przeze mnie  fartuszek spodobał się bardzo pani,do której trafił ,a z tego co wiem,to już "robi wrażenie na pokojach"

5 komentarzy:

  1. dziękuję Olu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uroczy fartuszek:)Kosztował Cię sporo pracy,ale warto było.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję bardzo Aniu,pozdrowienia również przesyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekstra! Taki fartuszek to tylko na salony! Do kuchni to może bez...?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny, a jeszcze jeśli zostawisz po sobie ślad będzie mi bardzo miło ;)